czwartek, 17 grudnia 2015

Od Tauriel do Eadlyn

Obudziłam się. Mój pokój wydawał się jeszcze bardziej zaniedbany niż zwykle. Poszarpane firanki, tapeta zdarta do połowy ściany, aż można by pomyśleć, że to wcale nie XXI wiek. Wstałam i ubrałam na siebie jeansy, lekko poszarpaną bluzkę z napisem ,,I hate you'' i trochę wytartą, skórzaną kurtkę. Oczywiście nie mogłabym zostawić miecza. Wybiegłam z pokoju i wpadłam na moją pokojówkę, Prissy.
-Twoi rodzice chcę cię widzieć.- powiedziała- To chyba coś ważnego.
Odgarnęłam włosy z oczu i ruszyłam do sali w której przebywali moi rodzice.Czerwień bijąca ze ścian i podłogi była wręcz nie do zniesienia. Stanęłam przed rodzicami i ukłoniłam się.
-Matko, ojcze...chcieliście mnie widzieć...
-Owszem. Otóż masz zadanie.
-Jakie?- zdziwiłam się i chwyciłam za miecz -Mam zabić kogoś z Amberlic?-
-Tauriel! Wiesz dobrze, że to nie twoje zadanie. Powinnaś być w zamku razem z nami, gdy wojsko atakuje Amberlic.
-Ale ja tego nie chcę! Chcę walczyć i zabijać innych i...- nie dokończyłam
-Pamiętasz co ci się kiedyś stało? Raz blizna na skroni, następnym razem możesz zginąć!
Przewróciłam oczami.
-Spotkasz się nad jeziorem z Eadlyn Amberlic. I nie po to, żeby ją zabić. Nie masz prawa jej tknąć! Przynajmniej na razie....No, więc idź!
Wybiegłam z sali i udałam się do stajni. Otworzyłam drzwi do boksu Shine'a i pojechałam w stronę jeziora.

Eadlyn?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz