Obudziłam się. Mój pokój wydawał się jeszcze bardziej zaniedbany niż zwykle. Poszarpane firanki, tapeta zdarta do połowy ściany, aż można by pomyśleć, że to wcale nie XXI wiek. Wstałam i ubrałam na siebie jeansy, lekko poszarpaną bluzkę z napisem ,,I hate you'' i trochę wytartą, skórzaną kurtkę. Oczywiście nie mogłabym zostawić miecza. Wybiegłam z pokoju i wpadłam na moją pokojówkę, Prissy.
-Twoi rodzice chcę cię widzieć.- powiedziała- To chyba coś ważnego.
Odgarnęłam włosy z oczu i ruszyłam do sali w której przebywali moi rodzice.Czerwień bijąca ze ścian i podłogi była wręcz nie do zniesienia. Stanęłam przed rodzicami i ukłoniłam się.
-Matko, ojcze...chcieliście mnie widzieć...
-Owszem. Otóż masz zadanie.
-Jakie?- zdziwiłam się i chwyciłam za miecz -Mam zabić kogoś z Amberlic?-
-Tauriel! Wiesz dobrze, że to nie twoje zadanie. Powinnaś być w zamku razem z nami, gdy wojsko atakuje Amberlic.
-Ale ja tego nie chcę! Chcę walczyć i zabijać innych i...- nie dokończyłam
-Pamiętasz co ci się kiedyś stało? Raz blizna na skroni, następnym razem możesz zginąć!
Przewróciłam oczami.
-Spotkasz się nad jeziorem z Eadlyn Amberlic. I nie po to, żeby ją zabić. Nie masz prawa jej tknąć! Przynajmniej na razie....No, więc idź!
Wybiegłam z sali i udałam się do stajni. Otworzyłam drzwi do boksu Shine'a i pojechałam w stronę jeziora.
Eadlyn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz