czwartek, 17 grudnia 2015

Od Tauriel do Eadlyn

-Ja....też...nie wiem.-powiedziałam patrząc na dziewczyne
-Tauriel, ja wiem.-powiedział mój koń -Macie rozmawiać o pokoju i takich innych debilnych sprawach.
To musiało dziwnie wyglądać. ,,Po co rodzice każą mi z nią o czymś takim rozmawiać?!'' pomyślałam
-Wybacz, ale nie mam najmniejszej ochoty gadać o czymś takim...
Zrobiłam krok w stronę jeziora, żeby się w nim przejrzeć. To był błąd. Błoto osunęło się a ja runęłam do lodowatej wody, co najgorsze z przeróżnymi krwiożernymi stworzeniami. Wydawać by się mogło, że n spokojnie mogę sobie wypłynąć na brzeg. Ups....no niezupełnie. Moja noga zaczepiła się o coś co przypominało bluszcz. To coś zaczęło mnie wciągać w głębinę tego jeziora. Jeśli można to nazwać jeziorem?!. Niestety najgorsze dopiero się zbliżało. Ja nie mogłam oddychać,a  do mnie zbliżał się rekin Rekin w jeziorze? Normalka. Co dziwne nie mogłam z nim rozmawiać, albo był pod wpływem czegoś, albo moja moc nie działa w wodzie....

Eadlyn?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz